Uwięzione czy osadzone? Parę uwag odnośnie do popularnego serialu
Jest połowa czerwca. To widać, słychać i czuć. Kończy się moja rola przykładnej studentki, ryjącej po nocach do egzaminów. Teraz regeneruję siły,
ciesząc się bogactwem Netflixa. Wciągnął mnie pewien serial o tematyce
więziennej. Mam Was zaskoczyć? Nie wyprodukowali go Amerykanie. Tylko Hiszpanie.
Zainspirowana Izabelą Drożdż, odpowiedzialną za komentarz prawniczy do Domu z Papieru (niestety nie udało się wstawić), postanowiłam stworzyć podobny tekst o Uwięzionych, korzystając z mojej wiedzy i doświadczenia jako młodego pedagoga. Oczywiście nie czuję się kompetentna, aby zabierać głos o systemie hiszpańskim. Chciałam tylko porównać sytuacje z ekranu do tego, co obserwowałam w rodzimych pudłach. Jeżeli więc pracujesz jako strażnik albo w inny sposób masz styczność z polską resocjalizacją, zapraszam do komentowania.
Zaczyna się nieco podobnie do
Orange is the New Black, więcej
jednak jest tu powagi i brutalności. Śliczna, acz naiwna Macarena trafia do zakładu
karnego za 4 przestępstwa finansowe. Pozbawiona wszelkich
szans na uniewinnienie musi przystosować się do nowych warunków. Zostaje umieszczona w celi z Yolandą, złodziejką 9 milionów euro, dotychczas nieodzyskanych. Mogłaby się pocieszyć, bo nowa koleżanka jest życzliwa i wspierająca, lecz faktycznie ta znajomość rozpoczyna gehennę. W tajemniczych okolicznościach Yolanda traci życie, zaś przestępcza społeczność czyni protagonistkę kozłem ofiarnym. Macarena musi stawić czoła niebezpiecznej Zulemie Zahir, bezpośrednio zamieszanej w zabójstwo, a także służbie więziennej, która – mimo szczerych chęci – nie panuje nad sytuacją.
Tyle na wstępie. Teraz
wypiszę, co zwróciło moją uwagę i porównam to z tym, co widywałam na Mazowszu.
Budynek zakładu karnego – w serialu nowoczesny. Automatycznie odsuwające się
kraty, barierki jakby pomalowane wczoraj, wygodny pokój dla
pracowników. Większość polskich jednostek stanowi coś pomiędzy bunkrem a bardzo brzydką piwnicą z epoki
wczesnego Gierka.
Zakres obowiązków służby więziennej – średnio co 2 dni Macarena składa wizytę dyrektorce.
Lata do niej z każdym problemem, którego nie rozwiązał lekarz albo inna
skazana. Być może hiszpańskie więziennictwo nie zna funkcji wychowawcy.
Być może polski system jest unikalny, być może tylko nasi
strażnicy toną w papierach. Ale….wyobrażacie sobie sytuację, w której
szef instytucji codziennie wzywa bandytów tylko po to, żeby ochrzanić za bójkę w stołówce? Przeprowadza rozmowy, poucza? Wysyła na zajęcia
dodatkowe, prowadzi dokumentację? Co
więcej, directora Miranda Aguirre organizuje
posiedzenia na kształt szkolnej rady pedagogicznej. Starczy jej czasu?
Homoseksualne relacje między osadzonymi – być może trochę przerysowane, ale faktycznie mają miejsce. Podobno w męskich służą upokorzeniu, podobno w
kobiecych służą przyjemności. Tak zeznaje Monika
Banasiak w wywiadzie z Arturem Górskim. Mało która skazana faktycznie jest
lesbijką. Po prostu stara się zaspokoić głód
bliskości. Ekstremalna sytuacja, ekstremalne rozwiązania.
Środki dyscyplinujące – przez większą część serialu directora zachowuje się tak, jakby izolatka stanowiła jedyną
możliwą karę. Non stop groźba: Bo
pójdziesz do izolatki!. A przecież są jeszcze: zakazy przepustek, brak
paczek żywnościowych od rodziny, przeniesienia na oddział o ostrzejszym
rygorze…
Telefony komórkowe – żeby poruszyć to zagadnienie, muszę jeszcze raz przypomnieć, że nie znam przepisów hiszpańskich. We wszystkich zakładach, jakie dotychczas odwiedziłam, istniała zasada deponowania telefonów, która obowiązywała każdego. Wychowawcy, oddziałowi, pracownicy administracji czy członkowie zarządu posiadali aparaty stacjonarne, służące wyłącznie do komunikacji wewnętrznej. Obserwując podstępne bohaterki Uwięzionych stwierdzam, iż polskie środki ostrożności są jak najbardziej uzasadnione.
Telefony komórkowe – żeby poruszyć to zagadnienie, muszę jeszcze raz przypomnieć, że nie znam przepisów hiszpańskich. We wszystkich zakładach, jakie dotychczas odwiedziłam, istniała zasada deponowania telefonów, która obowiązywała każdego. Wychowawcy, oddziałowi, pracownicy administracji czy członkowie zarządu posiadali aparaty stacjonarne, służące wyłącznie do komunikacji wewnętrznej. Obserwując podstępne bohaterki Uwięzionych stwierdzam, iż polskie środki ostrożności są jak najbardziej uzasadnione.
Ciąża za kratami – temat pojawiający się w połowie pierwszego sezonu. Jak wygląda w
Polsce kwestia aborcji, wszyscy wiemy. Jak wygląda w Hiszpanii, można poczytać.
Co zwróciło moją uwagę? Ojciec Macareny, dowiedziawszy się, że niedługo
zostanie dziadkiem, jest załamany, bo jego wnuk dorastać będzie w
zdemoralizowanym środowisku. Emocje musiały wziąć górę – nie sądzę, aby
hiszpańskie przepisy na to pozwalały. Polskie prawo
przewiduje pobyt malucha z matką do 3 roku życia, w miarę warunków jednostki penitencjarnej. Potem opiekę obejmuje ojciec, dalsza rodzina lub dom dziecka.
Wulgarny język –
na porządku dziennym. I specyficzne słownictwo, charakterystyczne dla naszej
grypsery: kipisz, kalifaktor, chawira, gad, ćwiartka, skitrać, kukiel.
Samookaleczenia, celowe oparzenia – częsty problem. Może niekoniecznie w takiej formie
jak u Zulemy. Nie potrzebowałaby do tego sprzętu pralniczego, wystarczy czajnik
z wrzątkiem. Albo połykanie ostrych przedmiotów, idealne, aby trafić do
szpitala i przez jakiś czas cieszyć oko innym otoczeniem.
Wszelkie wątpliwości
wypisane, wszelkie negatywne uwagi wyrażone. Sam serial uważam za niezły –
takie 6/10. Dobrze się go ogląda, ma skomplikowaną fabułę, ciekawych bohaterów
i dużo zwrotów akcji. Na plus genialna Alba Flores w roli Saray Vargas – postać
nie budzi sympatii, lecz talentu odtwórczego odmówić Albie nie można. Oto
chodzi!
Lecę oglądać następny sezon.
Chciałabym, aby nie spotkał go los Domu z
Papieru, który trzymał poziom tylko podczas napadu na mennicę, tracąc potem
na jakości i zniechęcając do oglądania. Jeżeli uważacie, że o czymś
zapomniałam, dajcie znać w komentarzach. Strzała!


Komentarze
Prześlij komentarz