Co słychać w areszcie?
Domowym, ma się rozumieć. No, może przegięłam – ale nie poradzę, że niektórzy traktują czas w domu jak wyrok gorszy od śmierci. Pomijam aspekt finansowy, bo to rzeczywiście kłopot. Nie handlujesz artykułami pierwszej potrzeby, to doznajesz sporych strat. Niby krążą jakieś wieści o zasiłkach dla artystów, udzielanych ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, niby zleca się nauczycielom prowadzenie lekcji online albo chociaż wysyłanie materiałów mailem – wszystko pięknie, naprawdę. Zdajecie sobie (mam nadzieję) sprawę, że to kropla w morzu potrzeb. Nie każda szkoła była przygotowana na taką rewolucję, nie każdy zaopatrzył się w mikrofon i kamerkę, mogę jednak zagwarantować: każdy pedagog dostanie po kieszeni. Czy zamieniłby się z lekarzem na oddziale zakaźnym? Kwestia indywidualna. Zostawmy niewdzięczny temat pieniędzy. Typowy Sebek i typowa Karyna, zakładając, że nie wykupują całej Biedronki i nie zamawiają żarcia na wynos, siedzą w domu. Zamknięto kina, teat...