Żywot paprotek - wywód o nieciekawej egzystencji kobiety



Wiecie, o czym teraz robię prezentację? O staroświeckim wychowaniu i przesądach związanych z życiem rodzinnym. Sama sobie wybrałam taki temat, sama się wkopałam. Pozostaje przeszukiwać zasoby internetów i wybierać zabobony najbardziej znane. Albo najbardziej absurdalne.

Nie wolno dziecku pokazywać swojego odbicia w lustrze, bo nabawi się choroby psychicznej. Przyszła mama nie może szyć, inaczej potomek przyjdzie na świat owinięty pępowiną. Biada temu, kto ubiera kilkulatka na czarno! To tak, jakby życzyć mu śmierci. No, co tam jeszcze znacie?

Feministki przypomną pewnie dużo powiedzonek, odnoszących się do roli kobiety w społeczeństwie. Uprzedzam pytania: nie chodzę na czarne protesty, nie walczę o parytety w Sejmie, nie wymagam nowego tłumaczenia Biblii, zgodnego z równouprawnieniem płci. Trudno jednak nie dostrzec facetów, oczekujących od partnerek życia wedle zasady Kinder, Küche, Kirche, w wolnym tłumaczeniu (i bez zachowanej kolejności) znanej jako kościół, kuchnia, kołyska

Spotykam Krzysztofa czy innego Grzegorza, odważnego i całkiem sympatycznego. Pytam o plany na przyszłość, o wizję rodziny. Słyszę: 

Chciałbym, żeby moja żona zajmowała się domem. Ugotować coś umiała, z dziećmi czas spędziła. Bo to rodzina jest ważna, a nie tylko pieniądze, pieniądze. Pieniądze się znajdą, tak myślę. Zresztą szczęścia nie kupisz.

Kiwam głową, jakbym słyszała wypowiedź nietuzinkową. Zadaję sobie pytanie o demokrację, bo demokracji uczymy się przede wszystkim od krewnych.




Profesor Matczak poprowadził wykład Dlaczego trójpodział władzy jest lepszy od jedynowładztwa?. Obczajcie sobie, trwa kilka minut. Jako przykład podał decyzję o wspólnych wakacjach. Dominujący rodzic zakończy spór słowami: gówniarzu, nie pyskuj. A dominujący mąż: jestem mężczyzną, ja tu wybieram. Tak, jakby zawartość majtek wpływała na zdolność logicznego rozumowania. 
On myśli, ona czuje. 
On zarabia, ona gotuje. 
Treść amerykańskich reklam z lat 50. oburzyłaby znaczną część współczesnych konsumentów. Przykład macie poniżej....Autentyk! 


Wiecie, gdzie panuje patriarchat? Podajcie kilka krajów. To nie tylko Arabia Saudyjska, Iran czy Pakistan. 
To PRZEDE WSZYSTKIM wszelkie dyktatury komunistyczne, nazistowskie. Te są groźniejsze, bo nie mówią o patriarchacie wprost. 
To wszelkie kręgi faszyzujące, nadmiernie afiszujące się z hasłami pozornie patriotycznymi, głoszącymi lepsze jutro dla całego narodu. Naiwny człowiek nie spostrzeże, że to populizm i masło maślane. Nie skuma, że działalność polityczna z definicji jest już przejawem patriotyzmu, skoro na starcie zostało zadeklarowane: działam, by moim rodakom było lepiej. Naiwny człowiek potrzebuje na każdym kroku tandetnych haseł o odzyskiwaniu godności Polaków, ponoć wiecznie wykorzystywanych przez inne nacje. Nie spyta o drogę, nie spyta o szczegóły. Współpracę międzynarodową pomyli z kosmopolityzmem, a następnie zacznie domagać się szkolenia wojskowego dla 10-latków. Wszak narodu powinien bronić każdy, kto szczerym sercem go miłuje. Naród waleczny, naród dzielny, naród samowystarczalny. Trochę jak Korea Północna. 

Niedawno wszyscy się zastanawiali, co u Kim Dzong Una. Może nie żyje? Kto zajmie miejsce przywódcy? Niektórzy wskazywali jego siostrę, Kim Jo Dzong. Potem stwierdzono, że to mało prawdopodobne. Przecież jest kobietą! Nie znam reżimu totalitarnego, promującego kobiety na wysokich stanowiskach urzędniczych. Nie licząc uniwersum Seksmisji, czyli znakomitej polskiej komedii o wojującym feminizmie. Zawarte w scenariuszu gagi śmieszą właśnie dlatego, że pojęcie matriarchatu jest nam w zasadzie obce

Kim Dzong Un się pokazał. Temat jego następcy upadł. Może to i lepiej, bo nikt nie powiedział, że nowy przywódca byłby łaskawszy. 

Przeczytałam to wszystko, a potem poszłam piec mazurka. Z masą chałwową. I ciągle rozmyślałam, ciągle się smuciłam. Bo tam, gdzie demokracji zabrakło, u kobiety liczą się 3-4 atuty: aparycja, zdolność rozrodcza, lojalność wedle totalitarnego systemu, najczęściej islamskiego albo socjalistycznego. Czasami jeszcze umiejętność prowadzenia gospodarstwa domowego, choć oczywiście zależy to już od wymagań małżonka.

Słyszeliście kiedyś termin bimbo? Służy do określania kobiety pięknej, atrakcyjnej, ale pustej i głupiej. Takiej słodkiej idiotki.
Kogo nazwiemy paprotką? Panią, która pełni daną funkcję z powodów pozamerytorycznych. Niektórym się wydaje, że typowymi paprotkami są sekretarki w korporacjach, choć moim zdaniem to powielanie krzywdzącego stereotypu.
Typową kurę domową każdy na pewno spotkał.


Systemy tradycjonalistyczne, niedemokratyczne rzadko przewidują szerszą ofertę wzorców dla kobiet. Rozejrzyjcie się, czy nasze społeczeństwo nie zmierza w kierunku utraty wolności. Być może pieczenie mazurka wkrótce przestanie być niezobowiązującą przyjemnością, a stanie się koniecznością wobec męża i piątki dzieci. 

Komentarze

  1. Smutne są moje odczucia po przeczytaniu tego tekstu! Po raz kolejny muszę stanąć do konfrontacji z poglądami, które są, niestety, dość powszechne w polskim pseudokatolickim społeczeństwie i które determinują naszą współczesność. Dość tego! Tradycja ma swoją wartość, ale w żadnym wypadku nie jest to wartość priorytetowa! Czujemy potrzebę powrotu do rzeczywistości! Więc do tej rzeczywistości powróćmy! Otwórzmy się prawdziwie na drugiego człowieka; starajmy się go zrozumieć i mu pomóc!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ciemna strona ambicji – tragikomiczna historia japiszona z Lemingradu

Szkoła imienia Japiszona Wielkiego – druga część poczytnej opowiastki o rozczarowanej młodzieży

Wszystkie kobiety japiszona - trzecie spotkanie z najmłodszą warszawką