Żywot paprotek - wywód o nieciekawej egzystencji kobiety
Wiecie, o czym teraz robię prezentację? O staroświeckim wychowaniu i przesądach związanych z życiem rodzinnym. Sama sobie wybrałam taki temat, sama się wkopałam. Pozostaje przeszukiwać zasoby internetów i wybierać zabobony najbardziej znane. Albo najbardziej absurdalne.
Nie wolno
dziecku pokazywać swojego odbicia w lustrze, bo nabawi się choroby
psychicznej. Przyszła mama nie może szyć, inaczej potomek
przyjdzie na świat owinięty pępowiną. Biada temu, kto ubiera
kilkulatka na czarno! To tak, jakby życzyć mu śmierci. No, co tam
jeszcze znacie?
Spotykam Krzysztofa czy innego Grzegorza, odważnego i całkiem sympatycznego. Pytam o plany na przyszłość, o wizję rodziny. Słyszę:
Chciałbym, żeby moja żona zajmowała się domem. Ugotować coś umiała, z dziećmi czas spędziła. Bo to rodzina jest ważna, a nie tylko pieniądze, pieniądze. Pieniądze się znajdą, tak myślę. Zresztą szczęścia nie kupisz.
Kiwam głową, jakbym słyszała wypowiedź nietuzinkową. Zadaję sobie pytanie o demokrację, bo demokracji uczymy się przede wszystkim od krewnych.
Profesor
Matczak poprowadził wykład Dlaczego trójpodział
władzy jest lepszy od jedynowładztwa?.
Obczajcie sobie, trwa kilka minut. Jako przykład podał decyzję o wspólnych wakacjach. Dominujący rodzic zakończy spór
słowami: gówniarzu, nie pyskuj.
A dominujący mąż: jestem mężczyzną, ja tu wybieram.
Tak, jakby zawartość majtek wpływała na zdolność logicznego
rozumowania.
On myśli, ona czuje.
On zarabia, ona gotuje.
Treść amerykańskich reklam z lat 50. oburzyłaby znaczną część współczesnych konsumentów. Przykład macie poniżej....Autentyk!
On myśli, ona czuje.
On zarabia, ona gotuje.
Treść amerykańskich reklam z lat 50. oburzyłaby znaczną część współczesnych konsumentów. Przykład macie poniżej....Autentyk!

Wiecie, gdzie panuje patriarchat? Podajcie kilka krajów. To nie tylko Arabia Saudyjska, Iran czy Pakistan.
To PRZEDE WSZYSTKIM wszelkie dyktatury
komunistyczne, nazistowskie. Te są groźniejsze, bo nie mówią o
patriarchacie wprost.
To wszelkie kręgi faszyzujące, nadmiernie
afiszujące się z hasłami pozornie patriotycznymi, głoszącymi
lepsze jutro dla całego narodu. Naiwny
człowiek nie spostrzeże, że to populizm i masło maślane. Nie skuma, że działalność polityczna z definicji jest już przejawem patriotyzmu, skoro na starcie zostało zadeklarowane: działam, by moim rodakom było lepiej. Naiwny człowiek potrzebuje na każdym kroku tandetnych haseł o odzyskiwaniu godności Polaków, ponoć wiecznie wykorzystywanych przez inne nacje. Nie spyta o drogę, nie spyta o szczegóły. Współpracę międzynarodową pomyli z kosmopolityzmem, a następnie zacznie domagać się szkolenia wojskowego dla 10-latków. Wszak narodu powinien bronić każdy, kto szczerym sercem go miłuje. Naród waleczny, naród dzielny, naród samowystarczalny. Trochę jak Korea Północna.
Niedawno
wszyscy się zastanawiali, co u Kim Dzong Una. Może nie żyje?
Kto zajmie miejsce przywódcy? Niektórzy wskazywali jego siostrę, Kim Jo Dzong. Potem stwierdzono, że to mało prawdopodobne. Przecież jest
kobietą! Nie znam reżimu totalitarnego, promującego kobiety
na wysokich stanowiskach urzędniczych. Nie licząc uniwersum Seksmisji, czyli znakomitej polskiej komedii o wojującym feminizmie. Zawarte w scenariuszu gagi śmieszą właśnie dlatego, że pojęcie matriarchatu jest nam w zasadzie obce.
Kim Dzong Un się
pokazał. Temat jego następcy upadł. Może to i lepiej, bo nikt nie
powiedział, że nowy przywódca byłby łaskawszy. Przeczytałam to wszystko, a potem poszłam piec mazurka. Z masą chałwową. I ciągle rozmyślałam, ciągle się smuciłam. Bo tam, gdzie demokracji zabrakło, u kobiety liczą się 3-4 atuty: aparycja, zdolność rozrodcza, lojalność wedle totalitarnego systemu, najczęściej islamskiego albo socjalistycznego. Czasami jeszcze umiejętność prowadzenia gospodarstwa domowego, choć oczywiście zależy to już od wymagań małżonka.
Słyszeliście kiedyś termin bimbo? Służy do określania kobiety pięknej, atrakcyjnej, ale pustej i głupiej. Takiej słodkiej idiotki.
Kogo nazwiemy paprotką? Panią, która pełni daną funkcję z powodów pozamerytorycznych. Niektórym się wydaje, że typowymi paprotkami są sekretarki w korporacjach, choć moim zdaniem to powielanie krzywdzącego stereotypu.
Typową kurę domową każdy na pewno spotkał.
Systemy tradycjonalistyczne, niedemokratyczne rzadko przewidują szerszą ofertę wzorców dla kobiet. Rozejrzyjcie się, czy nasze społeczeństwo nie zmierza w kierunku utraty wolności. Być może pieczenie mazurka wkrótce przestanie być niezobowiązującą przyjemnością, a stanie się koniecznością wobec męża i piątki dzieci.

Smutne są moje odczucia po przeczytaniu tego tekstu! Po raz kolejny muszę stanąć do konfrontacji z poglądami, które są, niestety, dość powszechne w polskim pseudokatolickim społeczeństwie i które determinują naszą współczesność. Dość tego! Tradycja ma swoją wartość, ale w żadnym wypadku nie jest to wartość priorytetowa! Czujemy potrzebę powrotu do rzeczywistości! Więc do tej rzeczywistości powróćmy! Otwórzmy się prawdziwie na drugiego człowieka; starajmy się go zrozumieć i mu pomóc!
OdpowiedzUsuń