Święta rodzina, carska rodzina
Dziś ważna rocznica. Nie należało jej wspominać z szacunkiem za panowania „czerwonej hołoty”, gdyż właśnie to partyjni towarzysze Lenina brutalnie wepchnęli 11 Rosjan do grona męczenników. Śmierć poniósł Mikołaj II, czyli zdetronizowany władca Imperium, jego małżonka Aleksandra, jedyny syn Aleksy oraz cztery córki: Olga, Tatiana, Maria i Anastazja. Nie oszczędzono również służących ani buldoga Ortipo, ulubieńca carówien. Krwawą masakrę ukrywano przed opinią publiczną. Świadomy obywatel wie, że bolszewicką szlachetność czy okrucieństwo Mikołaja włożyć trzeba między bajki.
Prawdziwe
życie cara Rosji
Jego ojcem był Aleksander III, postać nielubiana przez wiele narodów, wliczając samych Rosjan. Rządził krajem twardą ręką, podobnie też postępował ze swym potomstwem – powtarzał, że chce mieć normalne rosyjskie dzieci, a nie cieplarniane roślinki. Wymagał bezwzględnego posłuszeństwa, zaś braki w wykształceniu nadrabiał niedźwiedzią posturą. Wizerunek ojca-Herkulesa budził u carewicza paniczny lęk. Zakompleksiony młodzieniec mierzył 170 centymetrów i wiedział, że nigdy nie będzie tak potężny. Nie należy jednak oskarżać go o lenistwo. Mikołaj II miał doskonałą kondycję fizyczną: jeździł konno, pływał, grał w tenisa. Był łagodnym, bardzo sympatycznym człowiekiem, zapraszającym na boisko zarówno krewnych, jak i swoich oficerów. Na początku XX wieku wszedł w posiadanie najnowocześniejszego aparatu marki Kodak, którego używał do robienia śmiesznych zdjęć.
Bolszewicka propaganda ukazywała go jako podłego i bogatego darmozjada, którego chciwość doprowadziła Rosję do skraju nędzy. Faktycznie car miał proste upodobania. Choć po abdykacji samodzielnie uprawiał ogródek, wcale nie czuł upokorzenia. Stwierdził, że ogrodnictwo to fajne zajęcie.
Zakazana
miłość
W 1884 roku Mikołaj miał 16
lat. Na pewnym ślubie poznał księżniczkę Alicję Heską (prywatnie: siostrę panny
młodej), którą pokochał od pierwszego wejrzenia. Srogo pokłócił się wtedy z rodzicami. Oprócz względów
politycznych, przeszkadzała różnica wyznań – Alicja była luteranką.
Zapytacie pewnie o ostatnią
przeszkodę. Współcześnie osoba, mająca stać się członkiem rodziny królewskiej,
może pozostać przy swojej wierze….przynajmniej w dynastiach europejskich.
Kiedyś było inaczej – toteż Alicja Heska, przechodząc na prawosławie, zmieniła imię, oficjalnie zostając Aleksandrą.
Była bardzo nielubiana na
rosyjskich dworze. Pałacowy przepych ją przerażał, a szlachtę uważała za dwulicową i pozbawioną zasad moralnych. Na powitaniu teściowa – Dagmara Duńska – podarowała jej kilka sukien. Problem w tym, że Aleksandra nie chciała ich nosić. Zamknęła się w swoich prywatnych kwaterach, które kazała urządzić na wzór angielski. Przywiozła nawet własne tapety.
W tak udekorowanych apartamentach spędzała większość czasu. Niekiedy towarzyszyły jej dzieci, najczęściej jednak sam mąż. Darzyła go bezgraniczną miłością, wpadając w szał, gdy poddani krytykowali monarchię. Słabo znała rosyjską mentalność – skoro nie zaskarbiła sympatii arystokracji, trudno, aby rozumiała sfrustrowanych robotników. Namawiała Mikołaja, aby nigdy nie ustępował, a ten widział w niej najlepszego eksperta. O zgrozo!
Z miłością
do córek
Są historycy, którzy
twierdzą, że ostatnie księżniczki żyły w cieniu swojego brata. Trudno się z tym kłócić, bo jako mężczyzna zajmował pierwsze miejsce w kolejce do tronu. Z drugiej strony, Mikołaj i Alicja (albo
Aleksandra Fiodorowna, co wolicie) stawali na rzęsach, chcąc zniwelować różnice
w traktowaniu potomstwa. Swoje 4 córki określali porównywali do czterolistnej koniczynki, przynoszącej szczęście.
Gdyby Olga przyszła na świat w trochę lepszych czasach, z pewnością zostałaby świetną carycą. W objęciu tronu przeszkadzała jej – rzecz jasna – płeć. Ówczesne prawo umożliwiało kobiecie objęcie tronu tylko wówczas, gdy brakuje męskiego potomka. Drażniło to Aleksandrę, czemu trudno się dziwić. O pierwszej córce Romanowów mówiono, że jest najbardziej inteligentna z rodzeństwa. Czytała dużo książek, biegle posługiwała się kilkoma językami; była bardzo poważna i skłonna do refleksji.
Po uzyskaniu pełnoletniości zaczęła
prowadzić nieco bardziej ożywione życie towarzyskie. Próbowano wówczas szukać odpowiedniego małżonka, ale perspektywy okazały się ponure – książę rumuński nie przypadł jej do gustu, o serbskim już nie wspominając. Olga zdecydowała się zostać w kraju, gdzie angażowała się charytatywnie, prowadziła zbiórki pieniędzy i podpisywała ważne dokumenty.
Olgę opisywano jako typową Rosjankę o wielkiej duszy. W miarę dorastania nabierała coraz większej świadomości o niepopularności swojej rodziny. Nigdy nie pozostała obojętną na cierpienie drugiego człowieka. Przejeżdżając ulicami miasta, spotkała chore dziecko, którego rodziców nie było stać na leczenie. W tajemnicy postanowiła sama odłożyć pieniądze na jego operację.
Łączyła ją bliska więź z młodszą Tatianą. Obie miały silną wolę – Tania jednak lepiej panowała nad emocjami. Czyniła wrażenie zamkniętej, niekiedy nawet chłodnej. Pozorny dystans krył prawdziwie przywódczą osobowość. Oczekiwała, aby wszyscy (wliczając służących) zwracali się do niej po imieniu. Swojej oficjalnej tytulatury bardzo nie lubiła; nie chciała wywyższać się, zaznaczać swojego statusu.
Gdyby wychowywała się w
spokojniejszych czasach, otaczałyby ją tłumy adoratorów. Mierzyła 175 centymetrów , miała
smukłą kibić, bladą karnację oraz kasztanowe włosy. Na ocalałych zdjęciach
można zobaczyć ją w 3 fryzurach: do mniej więcej 12-13 roku życia nosiła
rozpuszczone kosmyki, potem zaczęła je związywać w koński ogon, który wkrótce wyparł
kok. Bardzo dbała o wygląd, chętnie się malowała, sama szyła i projektowała stroje.
Obie carówny poświęcały dużo czasu modlitwie i lekturze teologicznej, choć czyniły to z odmiennych pobudek. Dla Olgi wiara była ukojeniem, pomagającym przetrwać trudne chwile. Tatiana starała się raczej spełnić oczekiwania głęboko religijnej matki. Większość fotografii, jakimi dysponuję, ukazuje Olgę w wieku 18-19 lat i Tatianę w wieku 16-17. W świetle ówczesnego prawa były już pełnoletnie, mogły więc wyręczać rodziców w pełnieniu oficjalnych obowiązków. Kiedy wybuchła wojna, zatrudniły się jako pielęgniarki. Opiekując się rannymi żołnierzami, ujrzały cierpienie, o jakim wcześniej nie miały pojęcia. Olga podupadła na zdrowiu psychicznym, toteż musiano ją skierować do pracy papierkowej. Pod koniec życia bardzo wychudła i zbladła. Tatiana okazała się silniejsza i asystowała przy najtrudniejszych operacjach. Praca bardzo ją zajmowała. W więzieniu pisała, że dziwnie jest spędzić dzień bez zmieniania opatrunków.
Maria, trzecia córka
Romanowów, była jeszcze za młoda na pracę w szpitalu. Okazywała się jednak
niezastąpiona, gdy cierpiało rodzeństwo. Carówna zdumiewała siłą i żelaznym zdrowiem, odpornością i pogodą ducha. Miała wielkie serce i zawsze zachowywała się grzecznie. Kiedy ojciec chorował, całowała jego portret, modląc się o szybki powrót do zdrowia. Znała też imiona wszystkich służących w pałacu.
Mówiło się, że jest materiałem na cudowną żonę. Podczas niewoli w Jekaterynburgu zdobyła serce strażnika. Facet nieźle ryzykował, kiedy przemycił tort na jej 19 urodziny. Kroniki milczą, kto skonsumował ciasto. Wiadomo natomiast, iż wspomniany funkcjonariusz doprowadził do furii swojego dowódcę. Zwolniono go ze służby następnego dnia.
Mówiło się, że jest materiałem na cudowną żonę. Podczas niewoli w Jekaterynburgu zdobyła serce strażnika. Facet nieźle ryzykował, kiedy przemycił tort na jej 19 urodziny. Kroniki milczą, kto skonsumował ciasto. Wiadomo natomiast, iż wspomniany funkcjonariusz doprowadził do furii swojego dowódcę. Zwolniono go ze służby następnego dnia.
Pozostała jeszcze słynna Anastazja. Kręcono o niej filmy, walące prawdę historyczną prawym sierpowym. Na przykład dzieło wytwórni DreamWorks z 1997 roku. Właściwa część fabuły rozpoczyna się wtedy, kiedy Anastazja jest młodą kobietą, co opuszcza sierociniec. Ponieważ totalnie nie pamięta swojej przeszłości, zwraca się o pomoc do przypadkowego oszusta. Bo przypadkowy, mega przystojny oszust może załatwić jej wyjazd za granicę, gdzie PODOBNO mieszkają krewni naszej bohaterki. Fabuła może brzmieć słabo, ale piosenki są przepiękne.
Zaś prawdziwa Anastazja nie miała
wiele wspólnego z filmową. Była typem urwisa, sprawiającego bardzo duże
problemy wychowawcze – złośliwego i wystawiającego nerwy bliskich na ciężką
próbę. Mierzyła 157
centymetrów , miała słabe zdrowie, a w dodatku
przejawiała skłonność do tycia. Wyglądała na młodszą niż w rzeczywistości. Jej siostry dorastały, interesowały się płcią męską, niekiedy nawet romansowały z oficerami. Nikt nie zaobserwował podobnych zainteresowań u Nastki.
Dziś powiedzielibyśmy, że
była typem chłopczycy. Nie przejmowała się swoim wyglądem. Po ojcu przejęła zamiłowanie do fotografii, robiła głupie miny do zdjęć. Tak, tak! Anastazja robiła selfie, zanim stało się to modne.
Ale teraz wrzucę inną fotkę, na przykład z ogrodu. Dwie młodsze księżniczki uśmiechają się do kamery. Kto jest autorem tego zdjęcia? Macie pomysły?
Ale teraz wrzucę inną fotkę, na przykład z ogrodu. Dwie młodsze księżniczki uśmiechają się do kamery. Kto jest autorem tego zdjęcia? Macie pomysły?
Co do Aleksego…Był najmłodszy
w rodzinie. Po matce odziedziczył hemofilię, co wszystkim spędzała sen z
powiek. Przez pierwsze 10 lat swojego życia był wyjątkowo rozpieszczony, a
wszelkie próby wdrożenia go do dworskiej etykiety kończyły się niepowodzeniem. Spoważniał,
gdy w 1915 roku ojciec zaprowadził go do sztabu generalnego armii rosyjskiej,
aby obserwował życie żołnierzy. Niespotykana przemiana zaszła wtedy w carewiczu – stał się czuły, wrażliwy na potrzeby innych. Do śmierci w 1918 roku pozostawał pod ścisłą opieką lekarską. Gdy było mu lepiej, pomagał ojcu przy cięciu drewna.
Dlaczego tak się rozpisuję?
Trochę dlatego, że jestem miłośniczką dziejów ostatnich Romanowów i staram się
zarazić swoją pasją innych. Trochę też, aby ukazać fragment historii w zupełnie
inny sposób, niż czyni to szkoła. Na lekcjach uczymy się o wielkich dowódcach,
wynalazcach, odkrywcach, ale mało wiemy o ich osobistym życiu. Niech rękę
podniesie ten, kto ma dosyć słuchania o polityce!
Czy Batiuszka coś osiągnął?
Są wśród Was zapewne tacy,
którzy zażądają redukcji dziejów Olgi, Tatiany, Marii i Anastazji do roli
historycznej ciekawostki. Ja wiem – najlepiej po prostu wszystko streścić:
Mikołaj II ożenił się z Aleksandrą Fiodorowną. Rosją
rządził nieudolnie, za jego panowania doszło do rewolucji. Abdykował w 1917
roku, uwięziono go rok później w Jekaterynburgu i rozstrzelano z całą rodziną.
Tylko…. Czy takie postawienie
sprawy zachęci kogokolwiek do badań? Wątpię.
Car, jego kobieta i dzieci
mieli pewne osiągnięcia. Nie polityczne, bo – jak wykazałam – Mikołaj II jako
monarcha się nie sprawdził. Jednakże…
Popularyzował aktywność
fizyczną i zdrowe nawyki żywieniowe wśród arystokracji. No, nie licząc palenia
tytoniu. Był wielkim abstynentem, po obiedzie jadał zawsze jabłko albo gruszkę.
Z synem piekł ziemniaki na ogniu w Parku Aleksandrowskim.
Dbał o swoje dzieci,
interesował się nimi – co stanowiło rzadkość na europejskich dworach.
Zaniedbywał swoje monarsze obowiązki, to prawda. Ale cóż mamy za darmo?
Nigdy nie zdradził żony.
Małżeństwo Mikołaja i Alicji trwało 24 lata, aż do tragicznej śmierci całej
familii.
Słuchał ukochanej. Alicja
była dla niego największym skarbem, obiektem uwielbienia. Choć pozycja kobiety
w tamtych czasach była nieporównywalnie niższa od męskiej, Mikołaj nie uległ
presji otoczenia. Z punktu widzenia polityki – popełnił błąd, bo heska
księżniczka rzadko mu słusznie radziła. Z punktu widzenia relacji małżeńskich…przerósł
swoją epokę.
Kochał zwierzęta.
Ze wszystkimi próbował się
zaprzyjaźnić. Ufał oficerom, wygłupiał się z angielskimi kuzynami, nawet w
więzieniu pragnął zyskać sympatię strażników. Totalnie odstawał od swojego
ojca, który wyrobił sobie – zasłużony – wizerunek tyrana. Kochani Czytelnicy,
jeżeli uważacie, że Wasze trudne dzieciństwo przekreśla szansę na założenie
szczęśliwej rodziny, to spójrzcie na Cesarza Wszechrusi. Jemu się udało.
Został świętym. Cerkiew czci ostatnich
Romanowów jako cierpiętników, wzywając
do ogólnonarodowej pokuty za carobójstwo. Nie jest to równoznaczne z uznaniem
monarchii za jedyny słuszny ustrój państwa – w 2005 roku Święty Synod
Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego wydał oświadczenie na ten temat. Kult Mikołaja II i jego rodziny jest bardzo rozpowszechniony, budzi zainteresowanie historyków czy artystów. Pisane są ikony, układane są hymny.
Na YouTube znalazłam Святым Царским девам, tłumaczone na angielski jako To Saint Royal Maidens. Pieśń jest swoistego rodzaju modlitwą do Olgi, Tatiany, Marii oraz Anastazji. Dosłowny przekład na angielski nie stwarza opcji zaśpiewania utworu, zaś polska wersja nie istnieje. Jeżeli ktoś dysponuje biegłą znajomością języka Romanowów, zachęcam do stworzenia. Póki co, można wysłuchać oryginału.
Na YouTube znalazłam Святым Царским девам, tłumaczone na angielski jako To Saint Royal Maidens. Pieśń jest swoistego rodzaju modlitwą do Olgi, Tatiany, Marii oraz Anastazji. Dosłowny przekład na angielski nie stwarza opcji zaśpiewania utworu, zaś polska wersja nie istnieje. Jeżeli ktoś dysponuje biegłą znajomością języka Romanowów, zachęcam do stworzenia. Póki co, można wysłuchać oryginału.
Wniosek: poczciwy człowiek,
nieodpowiednie stanowisko, fatalne czasy. Gdyby wszystkie wydarzenia miały
miejsce 50 lat później, albo Rosja nie była tak zacofanym kulturowo krajem,
prawdopodobnie władzę przejęłaby Olga. Nie wyszło.
Ocalić od zapomnienia
O Romanowach traktowało kino,
teatr, literatura – zarówno prezentując wydarzenia zmyślone, jak i będące
rzetelnymi źródłami historycznymi. We fragmencie Z miłością do córek napomknęłam o filmie Anastazja, który (co również wspomniałam) wali prawdę historyczną
prawym sierpowym. Nie mówię, że kwalifikuje się do kosza! Należy po prostu
pamiętać, czym to dzieło jest: bajeczką o zaginionej księżniczce. Z piękną
muzyką i zachwycającą oprawą wizualną.
Wśród bliższych prawdzie
polecam Mikołaja i Aleksandrę z 1971
roku. To moja ulubiona pozycja w zasobach kinematografii historycznej. Jest
wierny faktom, ma wspaniałą scenografię, świetną obsadę. Epizodyczna rola
Candace Glendenning, odtwórczyni postaci jednej z księżniczek przypomniała mi,
że Candace to piękne imię, aczkolwiek zupełnie obce Polakom.
Zapytacie o ofertę
Netflixa….Oj, trudny temat. Jeżeli walory artystyczne odkładacie na trzeci,
czwarty plan, możecie zobaczyć serial Ostatni
carowie. Mnie się nie spodobał. Kiedyś wytłumaczę, dlaczego. O książkach
się nie wypowiem, bo nie posiadam w swojej biblioteczce niczego, co zasługuje
na uwagę. Nie licząc publikacji Melchiora Wańkowicza, traktującej w zasadzie o
samej kaźni carskiej rodziny.
Dlatego ponawiam prośbę:
szukajcie Mikołaja i Aleksandry!
Warto, naprawdę warto. Jedyną wadą tego filmu jest długość. Bo 3 godziny trzeba
przesiedzieć. Ale dla świętej, carskiej rodziny warto tyle poświęcić. Kiedyś się
zbiorą, Wam podziękują.





Piękny tekst, choć cała historia jest bardzo smutna, wręcz tragiczna. Obrzydliwy świat polityki, żądza władzy, powodują, że normalny, szlachetny człowiek idzie na zatracenie. Czyż dziś nie jest podobnie? Może niekoniecznie z aż tak tragicznym finałem jak w przypadku Romanowów, ale jednak! Czy istnieją jakiekolwiek idee, w których warto pokładać nadzieję?! Autorytetów brak! No, może są jednostki, którym można zaufać, ale na pewno nie instytucje! Wokół fanatyczny motłoch, żądny krwi, zemsty za diabli wiedzą co, i sensacji. Ale, żeby nie zabrzmiało to zbyt pesymistycznie, powiem tak: Mamy swoje sumienie. Chrońmy je, również przed wpływem tych, którzy uzurpują sobie prawo do decydowania o tym co dobre i złe. Podążanie za głosem własnego, autentycznego sumienia to najlepsze, co możemy zrobić dla świata. To znaczy niewiele, ale zawsze coś! Pokój wszystkim!
OdpowiedzUsuń