Diabelskie wynalazki - dlaczego gry ewangelizacyjne okazały się klapą?
Gdybym teraz pojawiła się w gronie młodzieży, pałającej miłością do zabaw komputerowych, z pewnością pytałabym o preferencje. Nie mam już orientacji, co ją pociąga – informacje, którymi dysponuję, przedawniły się o jakieś 10 lat. Gimnazja wykazywały wtedy niezdrowe podniecenie Slenderem od Parsec Productions, starsi odbiorcy nie szczędzili pochwał Amnesi czy Outlastowi . Przyznaję, niektóre produkty spod znaku grozy były naprawdę udane. Niektóre…. Inaczej było z grami ewangelizacyjnymi. To gatunek, o którym większość współczesnych nastolatków nie słyszała – wcale nie z powodu niskiej religijności, a raczej epoki, w jakiej przyszło im żyć. Naród przeżył lata 90. w nieświadomości luki, wypełnionej później przez Ja jestem . Wspomniane dzieło do dziś pozostaje najbardziej udanym produktem na krajowym rynku. Wiem, brzmi groteskowo. Z kolei ostatnia polska przygodówka, promująca treści biblijne, ujrzała światło dzienne w 2012 roku. Nie spodziewam się skrajnej brawury po deweloperach, ab...