Co świętować w styczniu?
Zawsze zastanawiało mnie, co to za pomysł, żeby radować się kupnem nowego kalendarza. Co to za okazja, żeby upijać się do nieprzytomności i profanować odwieczną dietę? Fakt, zimą trzeba nam więcej kalorii – ale przecież powinniśmy byli zacząć dwa miesiące wcześniej. Wzorem niedźwiedzi najeść się i zapaść w sen zimowy.
Z
pomocą przyszły – a jakże! – zasoby internetu. Na stronie
metropolii bydgoskiej czytam:
Pierwszy
raz noc sylwestrowa była obchodzona w 999 roku. Ludzie obawiali się
końca świata związanego z wejściem w nowe millenium. Kiedy wybiła
północ i nie doczekano zapowiadanej apokalipsy, zaczęto świętować.
Ludzie wyszli na ulice, śpiewali, tańczyli. 1 stycznia 1000 roku
papież Sylwester II dał wiernym błogosławieństwo „urbi et
orbi” („miastu i światu”), co stało się tradycją i
funkcjonuje do dzisiaj.
Końców świata spodziewaliśmy się jeszcze kilku –
najsłynniejszego w grudniu 2012 roku. Jak widać, nie doszedł do
skutku. Finansowy sukces osiągnął natomiast katastroficzny film
2012 Rolanda Emmericha z dochodem w wysokości 769 milionów
dolarów. Po seansie cały zespół jasnowidzów, wróżbitów,
pseudoproroków, spiskowców i żądnej przygód gimbazy stwierdził,
że świat dalej istnieje, w związku z czym świąteczne porządki
nikogo nie ominą i wciąż trzeba posprzątać mieszkanie przed
Bożym Narodzeniem. Strasznie mi przykro.
Jutro, czyli 11 stycznia, przypada Dzień Wegetarian.
Portal Deon.pl, cieszący się moją największą sympatią spośród
wszystkich portali katolickich, przekonywał niegdyś, jak bardzo
chrześcijańskie jest wyrzeczenie się mięsa. Mnie przekonywać nie
trzeba – uwielbiam kuchnię wegetariańską, może nie tę
najbardziej kosztowną i wyszukaną, ale pozwalającą się wyłamać
z polskiej monotonii naprzemiennego spożywania 2 kotletów:
mielonego lub schabowego. Jeśli starczy mi czasu, wstawię kilka
przepisów na smaczne, jarskie obiady.
We wtorek 21 stycznia jest Dzień Babci, w środę
22 stycznia – Dzień Dziadka. To pierwsze obchodzone od lat 60.
ubiegłego stulecia, to drugie przeniesione z USA i Kanady w latach
80. Taka ciekawostka dla tych, co gadają, jakoby na Zachodzie samo
zepsucie i zgnilizna panowały. Przyjmowanie OBCEJ kultury czasem
wychodzi na dobre. Dlatego niebawem tradycyjną pocztą kartki z
życzeniami dla przodków wyślę, obdzwonię, łakocie ofiaruję, za
lektury dostarczanie szczerze podziękuję. Mam powody. Babcia
ojczysta solidarnie dzieli się ze mną Newsweekiem.
Na koniec, 31 stycznia, mamy Międzynarodowy Dzień Przytulania. Sami przyznacie, że święto sympatyczne. Wiecie, do kogo się zgłosić....Za parę tygodni. Póki co, proponuję uprać wszystkie domowe maskotki, aby przynajmniej raz w roku nie czuły się zapomniane.
Wcinajcie faworki, a jeśli macie jeszcze trochę czasu, to zwiedzajcie okoliczne kościoły. Niektóre są naprawdę pięknie przystrojone, te na Starym Mieście dodatkowo wyróżniają się ogromnymi (często ruchomymi) szopkami. Mnie życzcie owocnego pisania pracy
licencjackiej. Obiecałam sobie, że do wtorku powstanie kolejnych 5
stron. Przy tak napiętym grafiku to niesłychanie trudne
zadanie.
Pokój z Wami!


Komentarze
Prześlij komentarz