Między sacrum a profanum
Uwielbiam politykę. Rzadko
się przyznaję, bo nic tak nie dzieli naszych rodaków jak stosunek do partii
rządzącej. Społeczeństwo polskie jest społeczeństwem konfliktowym; nie wiem
zresztą, czy kiedykolwiek będzie inaczej. Daleko nam do japońskiego uwielbienia
cesarza, utożsamianego z boskością, równie daleko do amerykańskich pogawędek o
wyborach, ucinanych podczas niedzielnego barbecue.
Nie dalej niż tydzień temu
przejrzałam ranking prestiżowych zawodów, opublikowany przez Centrum Badania
Opinii Społecznej.
Kto się znalazł w spisie?
Strażak – utożsamiany z
bezwarunkowym służeniem społeczeństwu.
Profesor uniwersytetu –
widziany jako specjalista najlepszego sortu.
Robotnik wykwalifikowany –
przykładowo: murarz, tokarz.
Górnik – bo wykonuje ciężką
pracę w niebezpiecznych warunkach.
Pielęgniarka.
Nauczyciel.
Lekarz.
Rolnik.
Inne zawody.
Jeszcze inne zawody.
Daleko, na szarym końcu był
ksiądz.
I na końcu końców….polityk.
Co przyjęłam z zaskoczeniem?
Lata przeglądania tabloidów utwierdziły mnie w przekonaniu, że największym uznaniem cieszą się aktorzy, modele, sportowcy i piosenkarze.
Lata przeglądania tabloidów utwierdziły mnie w przekonaniu, że największym uznaniem cieszą się aktorzy, modele, sportowcy i piosenkarze.
Myliłam się.
Przypomnę strajk
nauczycielski w 2019 roku. Kto wsparł pracowników oświaty? Anja Rubik, Dawid Podsiadło, Maciej Stuhr, Michał Żebrowski. Czynny udział celebrytów..... i mimo wszystko akcja padła.
Czy dziwi mnie niski prestiż działaczy partyjnych?
Nie. Faktycznie, są nielubiani. Wszyscy powtarzają, że politycy kradną i oszukują. Obok bigoterii, ujawnia się tu druga największa wada naszego społeczeństwa: małe zaangażowanie w czynne sprawowanie władzy. Oglądamy telewizję, kupujemy gazety, ale nie czynimy więcej. Podnieść się z fotela, wygłosić opinię - to już wysiłek.
Nie głosowałam na PiS. Nie lubię łączenia religii z polityką. Papież Franciszek też nie lubi.
Stanowczo sprzeciwiam się cenzurze, będącej złem samym w sobie, bo ograniczającym rozwój społeczeństwa.
Wpadałam w furię, obserwując deformę edukacji. Wydano olbrzymie kwoty, aby przywrócić system z czasów moich rodziców, totalnie nieadekwatny do współczesności.
Nie chcę matury z religii.
Uszy mi więdną, gdy słyszę fałszywych proroków, zabraniających kobiecie chodzenia w spodniach. Głoszących, że najbardziej odpowiednim miejscem dla płci pięknej jest domowe zacisze. Dziki wzorem prokreacji - nie można zwlekać. Prawda, panie Czarnek?
Czy uważam, że obecna władza ułatwia życie w zgodzie z zasadami wiary?
W żadnym wypadku. Niełatwo być chrześcijanką, kiedy twoi koledzy ze wsi uważają księdza
Natanka, redaktora Terlikowskiego, ojca Rydzyka i biskupa Głódzia za wiodące
autorytety Kościoła Katolickiego. Myślą, że podpisujesz się pod ich opiniami.Widzą w tobie kolejną Magdalenę Żuraw. Młodą i ładną, acz skłonną wyśmiewać obyczajowe nowatorstwo, a niekiedy nawet bronić sprawców czynów, słusznie przez społeczeństwo potępianych. Zapoznałam się z jej mądrościami podczas lektury książki Idiotyzmy feminizmu, o której pewnie kiedyś się bardziej rozpiszę. Nie przeczę, że dziennikarka posiada sporą wiedzę historyczną - potrafi wytłumaczyć, czemu przez wieki kobiety nosiły wyłącznie suknie, skutecznie zwalczyć krzywdzące mity na temat niskiej pozycji kobiet w średniowieczu, wyjaśnia również, dlaczego kierownik Żabki i kierownik Tesco nie mogą zarabiać tyle samo. Na tym plusy jednak się kończą.
Zaczęłam czytać, co pisała na temat koedukacji albo molestowania seksualnego - już poczułam się gorzej. W mojej głowie wciąż wydłużała się lista przekonań, o jakie mogę być posądzana przez niewierzących znajomych. Wszystko dlatego, że powiedziałam: w ostatnią niedzielę poszłam do kościoła.
Jako chrześcijanka jesteś oceniania na podstawie
1-2 zdań, których znaczenie można interpretować na milion sposobów. Mało kto
zapyta cię o szczegóły. Zdeklarowałaś się, więc sąsiadki uznały, że już
wszystko o tobie wiedzą. Ciężko będzie się wybronić, jeśli nie złamiesz zasady
niewdawania się w dyskusje światopoglądowe. A do tego trzeba mieć stalowe
nerwy!
Czy najbliższa rodzina zna moje poglądy?
Jasne, że tak. Pod względem politycznym raczej nie mamy sporów. Kiedy spotykamy się na obiadach, wszyscy wyrażamy niechęć do Prezesa. Ojciec szykuje się na nadejście totalitaryzmu, podobnego do tego sprzed Okrągłego Stołu. W latach 80. brał udział we wszystkich strajkach studenckich. Babcia natomiast solidarnie dzieli się ze mną Newsweekiem.
Konflikty w tej familii pojawiają się dopiero wtedy, kiedy próbujemy ustalić, co z tym robić. Część chce wyjeżdżać do Niemiec, bo trzeba ratować własny kuper. Część uważa, że nie da się nic poradzić, więc lepiej zostać w kraju, modląc się do Boga o poprawę sytuacji. Cała reszta próbuje planować dalszą karierę, unikając sektorów szczególnie wrażliwych na sytuację polityczną. Odpada więc edukacja i służba zdrowia, w której siedzi większość z nas.
A co z księżmi? Czy darzę ich sympatią?
Nie znam wszystkich księży, chodzących po tym padole. Z większością, których osobiście spotkałam, miałam dobry kontakt. Daleko im było do Natanka, znacznie bliżej do Kaczkowskiego. Widziałam w nich bardzo dobrych ludzi, mądrych i obdarzonych niezwykłą zdolnością słuchania. Myślę, że miałam niesamowite szczęście.
Czy twierdzę, jakoby moralność narodu upadła?
Jasne, że tak. Pod względem politycznym raczej nie mamy sporów. Kiedy spotykamy się na obiadach, wszyscy wyrażamy niechęć do Prezesa. Ojciec szykuje się na nadejście totalitaryzmu, podobnego do tego sprzed Okrągłego Stołu. W latach 80. brał udział we wszystkich strajkach studenckich. Babcia natomiast solidarnie dzieli się ze mną Newsweekiem.
Konflikty w tej familii pojawiają się dopiero wtedy, kiedy próbujemy ustalić, co z tym robić. Część chce wyjeżdżać do Niemiec, bo trzeba ratować własny kuper. Część uważa, że nie da się nic poradzić, więc lepiej zostać w kraju, modląc się do Boga o poprawę sytuacji. Cała reszta próbuje planować dalszą karierę, unikając sektorów szczególnie wrażliwych na sytuację polityczną. Odpada więc edukacja i służba zdrowia, w której siedzi większość z nas.
A co z księżmi? Czy darzę ich sympatią?
Nie znam wszystkich księży, chodzących po tym padole. Z większością, których osobiście spotkałam, miałam dobry kontakt. Daleko im było do Natanka, znacznie bliżej do Kaczkowskiego. Widziałam w nich bardzo dobrych ludzi, mądrych i obdarzonych niezwykłą zdolnością słuchania. Myślę, że miałam niesamowite szczęście.
Czy twierdzę, jakoby moralność narodu upadła?
Bynajmniej. Nie byłabym w stanie żyć w zepsutym świecie. Widzę,
że taki nie jest. Jeżeli pragnę zrobić coś dobrego dla społeczeństwa, powinnam skończyć studia pedagogiczne i przynajmniej podjąć próbę pracy z młodzieżą.
Promotor mojego licencjatu zawsze stara się pochwalać to, co dobre, zachwycać drobiazgami, szukać pozytywów. Zachowania prospołeczne trzeba nagłaśniać.
Od 30 lat cieszymy się wolnym, demokratycznym krajem. Nie ma już wojny. Dążymy do tego, aby wszyscy mieli równe szanse. Oprócz cmentarzy dla ludzi, istnieją także dla zwierząt, na przykład ten w Koniku Nowym. Odeszliśmy od klapsów w wychowaniu, znieśliśmy karę śmierci, szukamy twórczej resocjalizacji dla największych zbrodniarzy. Czy to naprawdę dowodzi naszego upadku?
Promotor mojego licencjatu zawsze stara się pochwalać to, co dobre, zachwycać drobiazgami, szukać pozytywów. Zachowania prospołeczne trzeba nagłaśniać.
Od 30 lat cieszymy się wolnym, demokratycznym krajem. Nie ma już wojny. Dążymy do tego, aby wszyscy mieli równe szanse. Oprócz cmentarzy dla ludzi, istnieją także dla zwierząt, na przykład ten w Koniku Nowym. Odeszliśmy od klapsów w wychowaniu, znieśliśmy karę śmierci, szukamy twórczej resocjalizacji dla największych zbrodniarzy. Czy to naprawdę dowodzi naszego upadku?

Komentarze
Prześlij komentarz