Są takie groby, na których kwiatów nie położysz ani znicza nie zapalisz

 


W południowozachodnim Iranie, jakieś 35 mil od miasta Kerman, znajduje się maleńka wioska Kuhpayeh (Kupaje). Nie wiadomo, ilu mieszkańców liczy ani kiedy została założona.

Możecie poszukać tej osady na polskiej Wikipedii.

Skoro się nie udało – polecam angielską.

Angielska milczy.

Nawet perska, która teoretycznie powinna zawierać najwięcej informacji, świeci pustkami. Trudno, aby ktoś interesował się dziurą, w żaden sposób niezwiązaną z ropą. Ani z turystyką.

Mimo wszystko postanowiłam się tam wybrać. Wirtualnie, rzecz jasna. Kursorem po mapie zwiedziłam okolicę. Grafika Google pokazała porośnięte wyschłą trawą wzgórza, u podnóża których znajdowały się piaszczyste drogi i niskie drzewa. Uzyskałam informacje o lokalnym spożywczym i jakimś meczecie.

W tych okolicach miała zginąć Soraya Manutchehri.


Czego film Wam nie powiedział?

Nie mam sumienia, aby komukolwiek polecać Ukamienowanie Sorayi M. Problem zawiera się w scenie egzekucji – tak realistycznej, tak brutalnej, że porównywalnej z Pasją Mela Gibsona. Istotna różnica – Jezus Chrystus poniósł śmierć 2000 lat temu, zaś Soraya w czasach niemalże współczesnych. 


Reżyser zadbał, aby budziła sympatię. Przez 2 godziny śledzimy życie pięknej kobiety, troskliwej matki i serdecznej sąsiadki. Tuż przed ukamienowaniem odzianej niczym europejska panna młoda –
biała suknia, biały welon, elegancka fryzura. Filmowa Soraya to taka owieczka, prowadzona przez oprawców na straszliwe męki.

Ta prawdziwa urodziła się w 1951 roku. Dokładniejsza data pozostaje nieznaną, bo nikogo takie rzeczy nie obchodziły. Pisano, że imię dostała po małżonce ostatniego szacha – Sorayi Esfandiari. Pisano również, że była najpiękniejszym dzieckiem we wsi. 

 Nie pytajcie, kim była z wykształcenia. To nie jest mądre pytanie, biorąc pod uwagę irańskie warunki. Lepiej zapytać, czy w ogóle chodziła do szkoły. Więc owszem, chodziła, a potem zmieniła stan cywilny. Dla Europejki wczesne zamążpójście jest zaraz po maturze, ale dla Persyjki – zaraz po miesiączce.

 Dzieciństwo Sorayi skończyło się, gdy w wieku 13 lat poślubiła 20-letniego Ghorbana Ali. Myślę, że jej noc poślubna nie należała do przyjemnych. Resztę już znamy. 

W dużym uproszczeniu, rzecz jasna. Potomstwo Sorayi i Alego (tak film go zwie, więc lepiej się trzymać) było liczniejsze: siedmioro dzieci zamiast czworga. Jest to słuszny zabieg ze strony twórców, by zredukować liczbę córek i synów. Po co przeludniać dzieło? Czwórka dzieci znowu „europeizuje” Sorayę, bo siedmioro do rzadkości należy – zarówno na Starym, jak i na Nowym Kontynencie.

Francuski dziennikarz, którego poznajemy na początku, nazywał się Freidoune Sahebjam. Po upadku dynastii Pahlawi jeździł do Iranu, wyposażony w fałszywe dokumenty. Dwukrotnie był aresztowany, zawsze wychodził dzięki łapówkom. Kiedy przybył do Kuhpayeh, spotkał Zahrę Khanum. Na podstawie przeprowadzonego wywiadu napisał powieść  La Femme Lapidée, dotychczas  nieprzetłumaczoną na język polski. Można dostać wersję angielską, ale ceny będą astronomiczne.

 

Tajemnica zabrana do grobu

Literacki pierwowzór głosi, że Zahra zmarła jakieś 2 lata po spotkaniu z pisarzem. Podobno z przyczyn naturalnych, bo starą kobietą była. Próżno natomiast szukać wzmianek o osieroconym potomstwie Manutchehri . Nie wiadomo też, co stało się z Ghorbanem-Ali. Być może zrealizował swoje marzenia i wyjechał do większego miasta. 

Soraya nie ma grobu. Na stronie Find a Grave zamieszczono jej jedyne zdjęcie, zrobione, gdy miała 9 lat.

 Łzy mi napłynęły do oczu. Przeczytałam: non-cementery burial. Specifally: her body was left along a river. Stworzono jej 2 profile, po jednym na każde Kuhpayeh – to w prowincji Istahafan i to drugie, którego lokalizację określono po prostu: Iran. Pod spodem można zostawić kwiatka. Najlepiej w rocznicę śmierci.

 

Głęboko wierzę w Niebo, które przyjmie wszystkich dobrych ludzi. Soraya z pewnością tam jest. Odpoczywa.

Komentarze

  1. UKAMIENOWANIE SORAI M. (The Stoning of Soraya M.) to najbardziej wstrząsający film, jaki w życiu widziałem! Tym bardziej, że oparty ściśle na faktach! Porażająca, tępa, dogmatyczna nienawiść! Skorumpowana rzeczywistość! Czy umiemy z tej tragedii wyciągnąć jakąkolwiek naukę, czy też uważamy, że to nas nie dotyczy, bo to przecież Islam, a nasza rzeczywistość jest inna?! Chciałbym wierzyć, że wszyscy umiemy wznieść się ponad wyuczone lub narzucone przez społeczeństwo dogmaty, że jesteśmy w stanie powiedzieć tak lub nie w oparciu o nasze własne sumienie, nieskażone żadną ideologią, a polegające tylko na autentycznym wyczuciu dobra i zła.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ciemna strona ambicji – tragikomiczna historia japiszona z Lemingradu

Szkoła imienia Japiszona Wielkiego – druga część poczytnej opowiastki o rozczarowanej młodzieży

Wszystkie kobiety japiszona - trzecie spotkanie z najmłodszą warszawką